Teksty

Iran:

Kobieca rewolucja.* Fundamentalne wyzwanie dla islamu

Azar Majedi

/tłumaczenie z jęz. angielskiego: Nina Sankari/

To, czego świadkami jesteśmy obecnie w Iranie, jest nie tylko ruchem przeciwko dyktaturze i na rzecz wolności politycznej, nie tylko ruchem przeciwko ubóstwu oraz niesprawiedliwości społeczno-ekonomicznej i na rzecz równości oraz dobrobytu; jest to ruch przeciwko instytucji religijnej, jej hipokryzji, korupcji i zabobonom. W tym kontekście, jest to także ruch na rzecz kulturowej i moralnej emancypacji. Polityczne powstanie w Iranie ma silny anty-religijny charakter.

30 lat religijnego ucisku wydało pokolenie, które chce się wyswobodzić od wszelkiej religijnej dominacji, ograniczeń czy ingerencji. 30 lat więzienia narodu i wtrącania się do najbardziej prywatnych sfer życia przez brutalne religijne państwo, państwo rządzone przez najchciwszych, najbardziej skorumpowanych i najbardziej zdehumanizowanych mężów Bożych stworzyły społeczeństwo gotowe do autodekonfesjonalizacji i do odrzucenia religijnych zasad i obyczajów. Iran jest w przededniu nowego wieku Oświecenia.

Ruch wyzwolenia kobiet: rewolucyjna siła

Ruch wyzwolenia kobiet jest najważniejszym graczem w walce z Islamską Republiką. WLM**jest antytezą Islamskiego reżimu promującego mizoginiczną ideologię. Podporządkowanie i zniewolenie kobiet stanowi jego credo, islamska chusta jest jego sztandarem, a apartheid płci – funadamentem jego systemu politycznego. WLM nie jest w stanie osiągnąć żadnego istotnego postępu bez wcześniejszego wyeliminowania tego systemu. Ruch wyzwolenia kobiet w Iranie uosabia rewolucyjną siłę wyzwoleńczą.

Walcząc o wolność i równouprawnienie kobiet, ruch wyzwolenia kobiet zmienia całe społeczeństwo. Społeczeństwo, w którym kobiety są wolne i korzystają równouprawnienia, nie będzie tolerować religijnej tyranii czy religijnych rządów, zgodnie z błyskotliwą tezą Marksa: "miarą wolności społeczeństwa jest wolność kobiet." Ruch wyzwolenia kobiet w Iranie jest tego typowym przykładem. Wysoka pozycja ruchu wyzwolenia kobiet w społeczeństwie [irańskim] i żywotność, z którą prowadzi on swą niezwykle trudną walkę, potwierdzają tę tezę.

Kobiety udowodniły, że są ważną siłą opozycyjną wobec reżimu islamskiego. Pierwsza duża demonstracja przeciwko reżimowi została zorganizowana przez kobiety i na rzecz praw kobiet. Zarządzenie Chomeiniego o obowiązku noszenia chusty przez kobiety doprowadziła do natychmiastowego protestu na ulicach Teheranu, a w innych dużych miastach 8 marca 1979, następnie odbył się tydzień demonstracji, masowych wieców i strajków okupacyjnych (sit in) tysięcy kobiet. Kobietom udało się doprowadzić do pierwszej porażki reżimu. Był to początek trzydziestolecia napiętych i wrogich stosunków między kobietami a reżimem.

Republika Islamska została zmuszona do zdefiniowania swego stosunku wobec ruchu wyzwolenia kobiet. Ideologiczna i moralna wojna przeciwko kobietom stała się dla reżimu jednym z najtrudniejszych wyzwań. Kwestia kobieca nigdy nie zeszła z politycznej sceny. Od momentu powstania, reżim miał do czynienia z żądaniami kobiet. Wiele kobiet, jak również mężczyzn, straciło życie lub zapłaciło ogromną cenę cierpień w walce z wrogim kobietom porządkiem, rzucając wyzwanie systemowi apartheidu płci.

Poprzez długą i twardą walkę z najbardziej mizoginicznym systemem politycznym we współczesnej historii, ruch wyzwolenia kobiet w Iranie stał się imponującą, wielką siłą o niezwykłym oswobodzicielskim potencjale. Kwestia kobieca okazała się piętą Achillesową islamskiego reżimu. Ironia polega na tym, że kobiety, które islamski reżim traktuje jak podludzi, istoty godne, by być jedynie niewolnicami mężczyzn, wyszły na ulice, podejmując zaciekłą walkę. Ruch ten ma ogromny potencjał. Może doprowadzić nie tylko do wyzwolenia kobiet w Iranie, ale także do otwarcie nowych drzwi dla kobiet w regionie oraz dla społeczeństw żyjących pod rządami islamu. Ruch wyzwolenia kobiet staje się postrachem ruchu islamistycznego.

Islam poddawany próbie, jak nigdy dotąd

Polityczne powstanie w Iranie już poruszyło cały świat. Rola, jaką odgrywają w nim kobiety,zadziwia opinię publiczną. Wydarzenia w Iranie poddały w wątpliwość to, co twierdziły mainstreamowe media i środowiska akademickie na temat irańskiego społeczeństwa, a także jego społeczno-politycznej i kulturowej tkanki. Wielokrotnie nam powtarzano, że Iran jest społeczeństwem islamskim, ludzie nie sprzeciwiają się Islamskiej Republice czy islamskim zasadom i obyczajom. Oni chcą tylko paru drobnych zmian.

Wiara w to doprowadziłaby nas do traktowania ludzi w Iranie jako masochistów, którzy chcą być torturowani, żeby praktykować "swą kulturę i wierzenia". W przeciwnym razie, po coż tak skomplikowany system represji i tortur? Przypadki egzekucji przez powieszenie na dźwigu wykonywane na ulicach, kamienowanie kobiet i mężczyzn za seks pozamałżeński, chłosta kobiet za nieprzestrzeganie islamskiego dress code są bardzo częste; liczna armia bandytów nadzoruje przestrzeganie islamu. W obliczu tych znanych faktów można zdyskredytować powierzchowne opinie "ekspertów od Iranu” na temat irańskiego społeczeństwa. Przychodzi tu na myśl bardzo proste pytanie: skoro lud chce praktykować islam, to dlaczego konieczne jest tak brutalne użycie siły?

Ludzie w Iranie wyzwalają się sami od panowania religii. Buntują się przeciw tyranii i mieszaniu się religii do ich życia. Ludowe powstanie w Iranie będzie dla islamu tym, czym stała się Rewolucja Francuska dla Chrześcijaństwa i Kościoła na Zachodzie..

Podobnie, jak ustanowienie islamskiego reżimu w Iranie było wielkim impulsem dla islamizmu i islamu jako religii/ ideologii, jego obalenie będzie wielkim ciosem dla tego reakcyjnego, wrogiego kobietom, brutalnego ruchu. Polityczne wydarzenia w Iranie sprzed trzydziestu lat przekształciły islamistów z marginalnej siły politycznej w siłę dominującą, która miała odegrać ważną rolę w procesie regresu społeczeństw znajdujących się w kleszczach islamu, zwłaszcza jeśli chodzi o sytuację kobiet. Przegrana rewolucja w Iranie w 1979 r. dała początek odrodzeniu islamistycznego ruchu.

Odrodzenie islamu jako "ideologii wyzwolenia"

Islam jako religia i ideologia oraz islamizm zawdzięczają swój renesans ustanowieniu islamskiego reżimu w Iranie. Okoliczności, w których islamiści doszli do władzy w Iranie, odegrały w tych przemianach kluczową rolę. Dojście do władzy w wyniku ludowego powstania przeciwko najbardziej oddanemu sojusznikowi zachodnich mocarstw, uważanemu za amerykańskiego pupilka, dało islamowi nieznany wcześniej ideologiczny impet. By utrzymać władzę, islamski reżim został zmuszony do zajęcia wojowniczego anty-amerykańskiego stanowiska. Być albo nie być islamskiego reżimu w bardzo dużym stopniu zależało od tej tak zwanej „anty-imperialistycznej” fasady.

W 1979 r. lewica była popularna w Iranie. Jej większa część była populistyczna w swym charakterze, stąd też z łatwością mogła skłaniać się ku wszelkim anty-amerykańskim działaniom. W islamskim reżimie od początku istniały różne frakcje. Ta część, która planowała zajęcie amerykańskiej ambasady, uratowała reżim od protestów i szturmu rosnącej w siłę lewicy, robotników i kobiet. Właśnie ta akcja rozbroiła populistyczną lewicę. Odwołanie się islamistów do znanej taktyki zewnętrznego wroga w celu zjednoczenia mas po swojej stronie, poza uzyskaniem statusu przewodniej siły w walce z USA, ocaliło islamski reżim w Iranie i pozwoliło mu na podniesienie swego prestiżu jako czołowej anty-imperialistycznej siły zarówno w skali regionalnej, jak również międzynarodowej.

W latach osiemdziesiątych, kiedy istniejące anty-imperialistyczne tradycje wytraciły swój impet i poniosły ideologiczną porażkę (upadek państwowego kapitalizmu w ZSRR i bloku wschodnim), nowy ruch islamski prezentował siebie jako ich wiarygodny substytut. Islamiści, jako obóz wstecznictwa, długo przeciwstawiali się procesowi modernizacji w regionie i występowali przeciwko zachodnim wartościom oraz kulturze. Antyzachodnie postawy islamistycznego ruchu korespondowały z nacjonalistycznymi, antykolonialnymi tendencjami reprezentowanymi przez część intelektualistów w regionie.

Proces, który wyniósł islamskie rządy do władzy w Iranie, dał początek nowemu, tzw. antyimperialistycznemu islamistycznemu trendowi, który zaoferował swój własny rodzaj "teologii wyzwolenia" masom, żyjącym dotąd pod jarzmem brutalnej dyktatury wspieranej przez zachodnie mocarstwa. Następnie, demagogiczna populistyczna propaganda, wykorzystywana przez ten ruch, pomogła zafałszować całkowicie nieludzką, wrogą dla kobiet i wsteczną ideologię, przedstawiając ją jako tzw."ideologię wyzwolenia".

Istotnie, sytuacja międzynarodowa pomogła tu bardzo wiele.

Islamiści zostali wyniesieni do znakomitej roli bieguna opozycji wobec bieguna terroryzmu państwowego pod przewodnictwem USA. Czynniki te tłumaczą odwoływanie się islamistycznego ruchu do części mas i młodego pokolenia na Bliskim Wschodzie oraz w Afryce Północnej, mających dość skorumpowanych dyktatur, pod rządami których przyszło im żyć, dość codziennych upokorzeń Palestyńczyków i nadużywania swych praw przez Izrael i wreszcie dość wojny w Iraku.

Wobec braku alternatyw, w sytuacji, gdy wszelkie postępowe i humanistyczne organizacje są zakazane, islamistom udało się przedstawić siebie jako siłę, która jest głosem krzywdy ludu. W społeczeństwach, gdzie gwałtownie szerzy się bieda, warunki bytowe są przerażające, a nierówności, dyskryminacja i niesprawiedliwość - powszechne, kompletny brak jakiejkolwiek swobody wyrażania niezadowolenia, protestu lub organizowania się na rzecz zmian, nie pozostawia ludziom wyboru poza jedyną dostępną opcją, tj. islamistycznym ruchem. Co więcej, niektóre tzw. lewicowe nurty, które tak łatwo godzą się na wszelkie naruszenia podstawowych praw obywatelskich i praw ekonomicznych ludzi dla realizacji głównego celu - walki z Ameryką, udzielają wsparcia temu brutalnemu, reakcyjnemu i mizoginicznemu reżimowi. Od trzydziestu lat, reżim ten wspierał finansowo, ideologicznie i moralnie ruch, który terroryzował przede wszystkim ludzi w tym regionie. Dlatego też walka z ruchem islamistycznym i z islamizmem jest zarówno walką polityczną, jak i ideologiczną. Powstanie w Iranie jest zdolne do prowadzenia tej walki na obu polach.

Iran 2009, Francja 1789

Islam nigdy nie doświadczył podobnego wyzwania, jak chrześcijaństwo w 18-wiecznej Europie. Powstanie ludu w Iranie przeciwko islamskiemu reżimowi drze tę wypaczoną „teologię wyzwolenia” na strzępy. Wydarzenia w Iranie nie tylko niszczą system polityczny, rewolucjonizują one również na świecie sposób postrzegania islamu i jego roli w społeczeństwach znajdujących się w jego uścisku. Proces ten jest ułatwiony i przyśpieszony przez jeden ważny czynnik, fakt, że dzięki nowej technologii oraz technologicznej wiedzy młodego pokolenia w Iranie powstanie rozgrywało się na oczach całego świata. Cały świat zobaczył jak ludzie, zwłaszcza kobiety w Iranie, wyszli na ulice rzucając wyzwanie pałkom, gazom łzawiącym, ostrej amunicji, brutalnym torturom i zbiorowym gwałtom, by żądać wolności. Nie jest przypadkiem, że Neda stała się ikoną ludowego powstania w Iranie; młoda kobieta, której tragiczna śmierć na ulicy Teheranu została uchwycona przez telefon komórkowy i przekazana do milionów domów na całym świecie. Neda stał się symbolem oporu i męstwa społeczeństwa. Stała się ikoną kobiecej rewolucji wobec reżimu, który traktuje kobietę jak pół-człowieka.

Te rzekomo słabsze i „pół-ludzkie" kobiety rzucają wyzwanie, nie tylko mizoginicznemu reżimowi, ale również islamowi. Kierują nimi wielkie aspiracje do wolności. Nawet jeśli strach przed brutalną dyktaturą nie pozwala każdej z nich swobodnie wyrazić tego, czego chcą, nawet jeśli 30 lat ucisku i cenzury nałożyły mimowolną obronną zasłonę wewnątrz ich umysłów, jako czujnik autocenzury ograniczającej ich możliwości i aspiracje; dążenie do pełnej emancypacji żyje w nich i zostało obudzone. Nawet jeśli pozór niezwyciężoności reżimu zmusił je na trzy dekady do pragmatyzmu i brania pod uwagę układu sił, pokonały strach i rzucają wyzwanie siłom przemocy.

Kobiety w Iranie przyprawiają islamskich fundamentalistów o gęsią skórkę. Długa walka przeciwko Islamskiej Republice, na rzecz równych praw i wolności nie oszczędziła islamu. Młode pokolenie, szczególnie kobiety, wielokrotnie wyśmiewały uroczystości religijne i świętości. W walce z apartheidem płci posunęły się one do złamania zasady "świętości" piątkowej modlitwy.

Jedną z najważniejszych podstaw islamu jest apartheid płci. Zasada ta przenika wszystkie religijne dogmaty i porządki. Modlitwa, będąca filarem islamu, musi odbywać się w warunkach
segregacji płciowej za wszelką cenę, a uzasadnienie jest takie, że widok kobiety pobudza seksualnie mężczyzn, prowadząc do grzechu oraz psuje ich cenne chwile obcowania z Bogiem. W piątek lub w przypadku zbiorowej modlitwy, kobiety i mężczyźni są zupełnie oddzieleni, mimo że kobiety muszą być zakryte od stóp do głów. Cóż za ironia, że kobiety muszą być zakryte nawet wtedy, gdy modlą się samotnie, to jest, kiedy są sam na sam z Bogiem. Trudno jest powstrzymać się od myśli, że ten nakaz ma uchronić Boga od grzechu!

Ale piątek 17 lipca był wyjątkiem w historii islamu. W tym dniu historyczne wydarzenie miało miejsce w Teheranie. W dniu 17 lipca Hashemi Rafsanjani, czołowa i prominentna postać Islamskiej Republiki, wygłaszał piątkową modlitwę. Rafsanjani jest przeciwnikiem Ahmadinedżada i cichym zwolennikiem Mir Hosseina Mousaviego. Ten dzień nadchodził w atmosferze wielkiego oczekiwania. Ponieważ zostało ogłoszone, że Rafsanjani będzie wygłaszał piątkową modlitwę, rozpoczęły się spekulacje na temat tego, co będzie chciał powiedzieć, kogo będzie popierać i co się stanie po modlitwie.

Obóz reformatorów błagał go, by pozostał „nieugięty”. Międzynarodowe media omawiały jego oraz jego rodziny pozycję i historię. "The Iran Desks" była przeładowana informacjami o Rafsanjanim. Było oczywiste, że w żadnym wypadku nie zdyskredytuje on islamskiego reżimu, bez którego sam straciłby władzę, i nie zaryzykuje utraty swego gigantycznego bogactwa, jakie zgromadził w ciągu ostatnich trzydziestu lat, jak również utraty wolności. Jest on na głównej liście przywódców islamskiego reżimu, których ludzie chcą postawić przed sądem za zbrodnie przeciwko ludzkości.

Rafsanjani nie powiedział nic nadzwyczajnego. Jednakże piątek 17-go lipca 2009 r. stał się historycznym dniem nie tylko w historii Islamskiej Republiki, ale i samego islamu. W Teheranie miało miejsce wielkie zgromadzenie. Kobiety i mężczyźni razem szli w kierunku Uniwersytetu Teherańskiego, gdzie odbywają się piątkowe nabożeństwa. Tłum znajdujący się nieopodal uniwersytetu musiał się modlić, żeby uzasadnić swoją obecność w tym miejscu. W tym dniu świat był świadkiem koedukacyjnej modlitwy odmawianej w Teheranie wspólnie przez obie płcie. Wiele kobiet w niewielkiej chuście na głowie, z makijażem, dołączyło wraz z męskimi manifestantami do ceremonii modlitwy. W związku z tym, piątek 17 lipca stał się punktem zwrotnym w rozwoju sytuacji politycznej w Iranie.

Podczas tych intensywnych politycznych wydarzeń, islam został odarty ze świętości. Prześmiewcy nie osczędzili żadnego boskiego prawa islamu. Duchowieństwo jest najbardziej pogardzaną częścią społeczeństwa. Instytucjie religijne są postrzegane jako najbardziej skorumpowane, chciwe i niewarte zaufania instytucje społeczne, polityczne i ideologiczne. Folklor jest pełen opowieści dyskredytujących duchownych jako hipokrytów, skrytobójców i złodziei. Większość dowcipów w Iranie bierze dziś na celownik duchowieństwo i islamski system.

Gdy system zostanie rzucony na kolana, wszystkie symbole i prawa islamskiej dominacji zostaną zdemontowane. Społeczeństwo będzie entuzjastycznie świętować swoją emancypację od dominacji religijnej. W aspekcie politycznym świeckość państwa zostanie zapisana w konstytucji kraju. W aspekcie społecznym będzie dominować trend antyreligijny. W kulturze i sztuce będzie się rozwijać awangardowy ruch na rzecz Oświecenia. A wszystkie te wydarzenia będą miały dalekosiężne skutki, które przekroczą granice. Powstanie w Iranie zrewolucjonizuje społeczno-polityczny klimat w regionie. A zmarginalizowany islam w Iranie będzie wielkim zamachem na islam i jego świętość na arenie międzynarodowej.
1 sierpień 2009

(*) Mansoor Hekmat ukuł ten termin na seminarium zatytułowanym: "Czy komunizm uda się w Iranie?" Marx Society, Londyn, luty 2001.
(**) WLM (Women’s Liberation Movement)- Ruch Wyzwolenia Kobiet

AzarMajedi.jpg
Azar Majedi,lewicowa irańska działaczka feministyczna i laicka na wygnaniu w Londynie. Przewodnicząca Ruchu Wyzwolenia Kobiet - Iran, członkini Komitetu Koordynacyjnego IFE-EFI Europe, członkini Międzynarodowego Biura Laickiego przy UFAL (Paryż).

www.azarmajedi.com
www.azadizan.com
www.m-hekmat.com
www.for-abetterworld.com
www.againstgenderapartheid.com
www.medusa2000.com


Iran: Mity i Rzeczywistość

Czego chcą ludzie?

Azar Majedi

/tłum. z jęz. angielskiego Nina Sankari/

/23.06.2009/

Iran jest w czołówkach międzynarodowych newsów. Co doprowadziło do masowych protestów? Jak doszło do tak radykalnej zmiany sytuacji w ciągu tygodnia? Czego ludzie chcą? Jaki będzie wynik tych protestów? Są to kwestie wielokrotnie powtarzane w telewizji i prasie. Rozmaici analitycy polityczni i członkowie irańsko-amerykańskich/europejskich środowisk akademickich, wszyscy w różnym stopniu powiązani z tzw. obozem reformatorskim, proszeni są o komentarze na temat sytuacji. Wszyscy komentatorzy robią jedno wspólne założenie: "Ludzie w Iranie nie chcą rewolucji." Tym samym ma to znaczyć, że ludzie nie chcą obalenia reżimu islamskiego. Ludzie chcą ewolucji, stopniowych zmian, twierdzą. Podkreślają, że ludzie chcą drobnych zmian w systemie politycznym, pragną nieco więcej wolności. Utrzymują, że ludzie protestują przeciwko Ahmadinedżadowi i fałszowaniu wyborów, a nie przeciwko islamskiemu reżimowi. Tak więc, jeśli Mousavi zostanie prezydentem, wszystko wróci do normy.

Takie jest sedno wszystkich analiz prezentowanych przez międzynarodowe media. Od dziennikarza The Independent, tzw. lewicowego "anty-imperialistycznego" Roberta Fiska po prawicowego reportera Financial Times, wszyscy powtarzają to samo. Ten pierwszy kategorycznie stwierdza, że ludzie w Iranie „są zadowoleni z islamskiego reżimu”. Powtarza on "antyimperialistyczne" cliché, że ludzie w Iranie" nie chcą, aby Zachód mówił im, co mają robić. Nie chcą być tacy, jak ludzie Zachodu."(Cytat z wywiadu w stacji telewizyjnej Aljazeera TV / English). Jak gdyby pragnienie pozbycia się islamskiego reżimu, pozbycia się religijnej tyranii, apartheidu płci, ucisku, biedy i korupcji należało z definicji do zachodnich aspiracji, a nie do uniwersalnych aspiracji ludzkości. Jak gdyby ludzie w Iranie, w tym kobiety w Iranie, byli pozbawieni zdolności do samodzielnego odróżniania dyktatury od wolności, równości od dyskryminacji, brutalności od szacunku dla człowieka. Jak gdyby, nawet, jeśli przyjąć, że są to tak zwane zachodnie wartości, miałoby to dyskredytować ich przydatność i celowość w Iranie. Według Fiska, ludzie w Iranie są lojalni wobec "islamskiej" rewolucji. Oni chcą tylko pozbyć się Ahmadinedżada.

Reporterka The Financial Times w porannych wiadomościach telewizji GMTV stanowczo nie zgadzała się z moim stwierdzeniem, że te protesty są "początkiem końca islamskiego reżimu." Utrzymuje ona, że ludzie w Iranie "nie chcą rewolucji. Chcą ewolucji i nieco więcej wolności. Chcą móc nosić takie T-shirty, jakie im się podobają".

Gdybym nie wierzyła tak mocno w to, co chcę, by się stało w moim kraju; kraju, z którego musiałam uciekać (tak jak tysiące innych osób), aby ocalić swoje życie, uniknąć tortur i egzekucji za kadencji premiera Mousavi'ego, musiałabym być niespełna rozumu, żeby pragnąć rzeczywistej zmiany, pragnąć obalenia tej brutalnej, mizoginicznej i reakcyjnej religijnej dyktatury. Musiałabym sądzić, że wszyscy moi drodzy towarzysze i przyjaciele, którzy zostali zamordowani przez islamski reżim w niesławnych więzieniach, byli szaleńcami, oddając swe życie w walce z tym reżimem. I pomyślałabym, że te setki tysięcy ludzi, którzy ryzykują teraz własne życie, wychodząc na ulicę, muszą być szaleńcami.

Jestem pewna, że panowie Mousavi, Karoubi i Khatami nie chcą wiele zmienić. Oni chcą tylko niewielkich zmian. Nie mam wątpliwości, że "są zadowoleni z islamskiego reżimu". Ale co z Nedą, młodą kobietą zastrzeloną w Teheranie? Co z tą ciężarną kobietą, która zginęła podczas protestu? Co z jej partnerem, który stracił dwoje swoich bliskich od jednego strzału? Co z tymi wszystkimi matkami i ojcami, których synowie i córki byli brutalnie torturowani i straceni; z tymi rodzicami, którzy nadal nie wiedzą, gdzie są pochowane ich ukochane dzieci; tymi rodzicami, którzy ze strachu przed represjami pochowali swoje dzieci w przydomowych ogródkach? A co z rodzicami tych tysięcy dzieci, które maszerowały po polach minowych podczas wojny irańsko-irackiej z wiszącym na szyi kluczem do nieba? Z dziećmi, których matki zostały ukamienowane? Co z milionami kobiet, które są zmuszone do noszenia zasłony i są traktowane jak podludzie? Czy wszystkie te osoby są "zadowolone" z Islamskiej Republiki i chcą tylko odrobiny wolności, tylko drobnych zmian?

Gdybym nie znała i nie czuła tak blisko tego żalu, gdybym nie poznała go z pierwszej ręki, gdybym nie znała niektórych z tych pełnych godności i odwagi kobiet i mężczyzn, którzy zostali straceni przez ten monstrualny reżim, wtedy dałabym się przekonać. Nie miałabym innego wyboru, jak tylko przyjąć jedyną interpretację oferowaną przez międzynarodowe media.
To zdumiewające. Czy mamy do czynienia z przypadkiem, czy z ukrytym scenariuszem? Czy te analizy są produktem powierzchownego zrozumienia społeczeństwa poddanego dyktaturze i cenzurze, czy są one częścią oszukańczego planu i strategii, które mają się zmaterializować?

Byliśmy tam, widzieliśmy to!

Jestem z pokolenia, które widziało masowe protesty przeciwko innej dyktaturze. Jestem z pokolenia, które walczyło przeciwko dyktaturze Szacha. Walczyłam przeciwko dwóm dyktaturom o wolność, równość, sprawiedliwość społeczno-ekonomiczną i dobrobyt. Podobnie, jak wielu innych towarzyszy, jestem zaprawioną w bojach działaczką polityczną. Międzynarodowe media działały tak samo 30 lat temu. Wtedy technologia nie była jeszcze tak bardzo zaawansowana. Nie było YouTube, Internetu i telewizji satelitarnej. Ale dziś ludzie nadal są uzależnieni od międzynarodowych środków masowego przekazu. Wtedy był to wiek radia fal krótkich. Ludzie byli uzależnieni od BBC, Głosu Ameryki, Radia Izrael i Radia Moskwa w dostępie do informacji i analiz.

W 1978 r. te media odegrały ważną rolę w wykreowaniu na lidera Chomeiniego, który wcześniej był zaledwie duchownym na wygnaniu, mało znanym większości ludzi i niemal zapomnianym przez wielu swoich fanatycznych zwolenników. Następnie, w samym środku zimnej wojny, strach przed coraz bardziej popularnym lewicowym ruchem w Iranie zgromadził zachodnie państwa przy stole odbywającego się na Gwadelupie szczytu, aby zmienić bieg wydarzeń, w których uczestniczyły największe masy ludzi w historii Iranu. Wkrótce, ku naszemu zdumieniu, islamiści, którzy stanowili margines w początkowej fazie protestów, objęli kierownictwo antymonarchistycznego ruchu.

Saddam Hussein został poproszony o wydalenie Chomeiniego pod pretekstem jego angażowania się w działalność polityczną przeciwko irańskiemu państwu. Francja go powitała. W ciągu jednej nocy urodziła się gwiazda międzynarodowych mediów. Narodził się Przywódca. Rewolucja w imię wolności, równości i sprawiedliwości została przerwana. To był początek 30 lat rozlewu krwi, ucisku, dyskryminacji kobiet, apartheidu płci, kamienowania, okaleczania i najbardziej haniebnego reżimu politycznego.

Historia lubi się powtarzać. Jak zawsze, opiniotwórcza machina medialna, bojąc się radykalnych zmian, które mogą prowadzić do wzmocnienia lewicy, mówi połowę prawdy. Jej "dogłębne analizy" nie są w stanie nawet zarysować powierzchni. Być może, niektórzy dziennikarze są zdolni do uchwycenia wyłącznie tego, co znajduje się na powierzchni, ale ogólnie rzecz ujmując, jest to celowy plan cenzurowania lewicy, unikania przedstawiania głębokich aspiracji i żądań ludzi. "Umiarkowany lider" to wszystko, na co są gotowi, jeśli chodzi o udzielenie głosu.

Układ sił

Czy ludzie protestują tylko przeciwko Ahmadinedżadowi? Czy są naprawdę zadowoleni z islamskiego reżimu? Czy oni naprawdę chcą tylko drobnych zmian, odrobiny wolności? Jak dziennikarze i analitycy polityczni dochodzą do takich przypuszczeń? Zbadajmy te pytania.

Oto, co stało się w Iranie w ciągu ostatnich kilku tygodni. Podczas kilku tygodni przed wyborami 12 czerwca, ludzie organizowali wiece i spotkania w celu wsparcia dwóch tzw. kandydatów reformatorskich i przeciwko Ahmadinedżadowi. Głosowali oni na Mousaviego lub Karoubiego. Istniały silne podejrzenia, że powszechne wybory zostaną sfałszowane, więc ludzie byli czujni i gotowi do wyjścia na ulice. Kiedy wyniki zostały ogłoszone zaledwie w dwie godziny po zamknięciu lokali wyborczych, rozpoczęły się masowe demonstracje. Tysiące ludzi wyszło na ulice w proteście przeciwko sfałszowaniu wyborów.

Tak wyglądały te wydarzenia. Ale to nie jest cała prawda. Nie wszystko jest widoczne dla oka. Kiedy staramy się analizować sytuację w Iranie, trzeba wziąć pod uwagę ważny czynnik układu sił. Jest oczywiste, że ludzie nie mogą wyjść na ulicę i krzyczeć "Precz z Islamską Republiką", skoro brutalna i wyrafinowana machina ucisku pozostaje nietknięta. Ludzie działają w ramach istniejącego układu sił i próbują go zmienić na własną korzyść.

Głos większości ludzi, oddany na Mousaviego lub Karoubiego, był w rzeczywistości głosem na "nie" wobec Ahmadinedżada i Islamskiej Republiki. Było tylko czterech kandydatów, którzy przeszli weryfikację systemu Rady Strażników. Pod islamskimi rządami około 99% ludzi nie może kandydować. Według islamskiego prawa kobieta nie może zostać prezydentem. To wyklucza mniej więcej połowę populacji za jednym zamachem. Niewierzący nie tylko nie mogą kandydować, zgodnie z prawem, należy im ściąć głowę. Innowiercy są również wykluczeni. Pozostają, więc tylko kandydaci płci męskiej wyznania szyickiego. Ale wśród tej ostatniej grupy tylko ci, którzy są prawdziwymi wyznawcami Islamskiej Republiki, mogą zostać kandydatami do prezydentury.

Rada Strażników weryfikuje wszystkich potencjalnych kandydatów i podejmuje decyzję, którzy z nich spełniają wymogi. W tej rundzie weryfikację pomyślnie przeszło tylko czterech mężczyzn, którzy byli prominentnymi figurami reżimu, zajmowali w nim wysokie stanowiska i odgrywali istotną rolę w jego wzmacnianiu. Poza Ahmadinedżadem byli to Mousavi, Karoubi i Rezaei. Mousavi był premierem w czasie wojny irańsko-irackiej. Podczas jego kadencji, w sierpniu 1988, w niecały miesiąc, tysiące działaczy opozycji, w tym nawet dzieci, zostało straconych w więzieniach. Karoubi był znaczącą postacią w systemie od chwili jego powstania. Należał do bliskiego otoczenia Chomeiniego, a także był przewodniczącym Majlis (parlamentu) przez pewien czas. Rezaei był dowódcą Korpusu Strażników Rewolucji, głównego narzędzia represji. Wszyscy ci ludzie uczestniczyli w brutalnej likwidacji opozycji w Islamskiej Republice. Jeśli ludziom Iranu kiedykolwiek uda się wywalczyć sprawiedliwość dla społeczeństwa, wszyscy ci ludzie będą sądzeni za zbrodnie przeciwko ludzkości.

Czy stanowi to realny wybór dla ludzi? To jest pierwsze pytanie, które powinno paść. Jeśli nie, to dlaczego ludzie tak masowo uczestniczą w wyborach? Ludzie skorzystali z tej okazji, aby wyrazić swój protest, pokazać swoje niezadowolenie i powiedzieć wielkie "NIE" dla tego systemu. Masowy udział w wiecach, które zostały przedstwione jako kampanie wyborcze Mousaviego lub Karoubiego, były wielkim szokiem dla wszystkich, w tym dla samych kandydatów. W kraju, w którym wszelkie przejawy protestu, jakiekolwiek demonstracje są brutalnie tłumione, kampania prezydencka otwierała szansę. Islamski reżim wyraźnie przestraszył się tych masowych wieców oraz tempa, z jakim rosła liczebność ich uczestników i postępowała ich radykalizacja.
W obliczu tej szybkiej eskalacji antyrządowych wieców pod hasłami kampanii wyborczej, Korpus Strażników Rewolucji (IGC) wydał komunikat stwierdzający, że ekstremiści w obozach kandydatów próbują obalić reżim. Zaczęto straszyć ludzi ciężkimi zakazami, gdyby miały się pojawić. Dlatego też IGC i ludzie z obozu Khameneiego -Ahmadinedżada postanowili położyć kres nastrojom wyborczym i zablokować wszelkie plany dalszego osłabiania reżimu. Stąd ogłoszenie wyników wyborów już w kilka godzin po zamknięciu lokali wyborczych.
Ludzie reżimu źle odczytali sytuację. Nie rozpoznali zmian w zachowaniu mas i ogólnie zmian nastrojów w społeczeństwie. Nie zauważyli i nie zrozumieli, że czasy się zmieniły. Tym razem nastroje wśród ludzi były inne. Wydawało się, że ludzie byli zdeterminowani, by się nie poddać. Niekoniecznie była to świadoma lub jasno wyrażona decyzja. Ten duch nieposłuszeństwa był raczej wynikiem głębszych zmian w nastrojach społecznych i zachowaniach zbiorowych. Iran jest na rozdrożu. Wydaje się, że sytuacja osiągnęła punkt, z którego nie ma odwrotu.

Ludzie nie chcą tego systemu. Nie chcą żyć pod jarzmem religijnej tyranii. Nie chcą apartheidu płci. Ludzie chcą być wolni. Chcą równości i dobrobytu. To jest wola ludu. Wydaje się, że tym razem ludzie są zdeterminowani, aby kontynuować protest aż do zaspokojenia żądań. W związku z rozwojem wydarzeń w ciągu ostatnich kilku dni, szczególnie po piątkowym kazaniu Khameneiego, zaostrzyła się walka między ludem a reżimem. Pomimo twardych środków represji zastosowanych przez siły bezpieczeństwa, które zabiły około 200 osób, raniąc wiele więcej i zamykając w więzieniach setki protestujących, pomimo skierowania sił bezpieczeństwa i milicyjnych zbirów na nieuzbrojonych ludzi, ludzie trwają w oporze. Szala równowagi sił przesunęła na rzecz ludu, nie w sensie militarnym, ale w kategoriach przeciwstawiania się zastraszaniu i strachowi.

O ile do zeszłego piątku protestujący milczeli, starając się nie prowokować do przemocy, w ciągu kilku kolejnych dni protesty stawały się coraz bardziej radykalne i mniej ograniczone. Już pojawiły się okrzyki "Precz z Islamską Republiką". Prawdziwe, nieocenzurowane uczucia wypłynęły na powierzchnię ulic. Docierają wiadomości, a nawet nagrania wideo, ukazujące w niektórych dzielnicach Teheranu kobiety bez zasłon i ubrane całkowicie w nie-islamskie szaty. Jedną z charakterystycznych znaczących cech tego ruchu protestu jest to, że nie jest on organizowany lub kierowany przez tych, którzy uważają się za jego liderów lub są tak przedstawiani przez media. Ma samoistne cechy. To, czego jesteśmy świadkami na ulicach nie tylko Teheranu, ale także kilku innych dużych miast, wygląda bardziej na powstanie. Wydaje się, że islamski reżim wszedł w fazę, w której niezależnie od tego, jaką taktykę obierze i w jaki uderzy ton, przybliży to tylko jego upadek. Jest to początek końca jednego z najbardziej brutalnych, haniebnych i niesławnych reżimów politycznych 20 wieku. Jego upadek będzie miał daleko idące konsekwencje dla Bliskiego Wschodu i politycznego islamu. Kobiety w Iranie, a także w całym regionie, odniosą duże korzyści z takiego biegu wydarzeń.

AzarMajedi.jpg
Azar Majedi,lewicowa irańska działaczka feministyczna i laicka na wygnaniu w Londynie. Przewodnicząca Ruchu Wyzwolenia Kobiet - Iran, członkini Komitetu Koordynacyjnego IFE-EFI Europe, członkini Międzynarodowego Biura Laickiego przy UFAL (Paryż).

www.azarmajedi.com
www.azadizan.com
www.m-hekmat.com
www.for-abetterworld.com
www.againstgenderapartheid.com
www.medusa2000.com


Stanowisko IFE-EFI wsprawie wyborów do Europarlamentu

Jakiej Europy chcemy

wersja angielska

THE EUROPE WE WANT

Elections to the European Parliament are due to take place in June 2009 throughout the twenty seven countries in the European Union. European Union is said to be a peace project where democracy and human rights are the leading values. Is this the reality? How to analyse the European policies and their consequences for the lives of the 250 millions of women living in the EU countries ? Which Europe do we want? What Politicians do we want to see in the EU parliament and what policies? Can we build a fair and egalitarian society without breaking with the present capitalist and patriarchal choices made by EU that produced world crisis, precariousness, unemployment, increasing of religious fundamentalisms and militarism and that penalize first women.

European Feminist Initiative - A Voice for Another Europe
European Feminist Initiative, a feminist movement, strives to give new meanings to democracy, power, peace and security through making visible the gender power structures that govern the relations between men and women as a major form of discrimination and oppression, together with racism, homophobia and other forms of discrimination based on class, ethnic origin, disability and age.

European Feminist Initiative promotes a new signification of democracy: democracy as the capacity of men and women together to have influence over decisions that are taken on their behalf, to allow their participation and their control. That means to see democracy from the perspective of equality between women and men. That means that priorities should be given to policies and actions for women and men to share equal rights and responsibilities in public and private spheres of their lives.

European Feminist Demands
We, women and men that live in Europe have the right to promote gendered democracy and “peace as more that non only war” both at home and globally through keeping Members of European Parliament accountable for the concrete measures they take towards this goal. We have the right to fair redistribution of resources to enable women their full participation and better life. It is urgent to integrate in the European construction feminist analyses and people in all the institutions and at all the levels to make them heard. The coming elections to The European Parliament provide this opportunity to elect MEP who will promote and adopt:

1.Equality between sexes as a founding principle in the process of developing Europe, with adopted measures and policies that will produce social changes on the ground.

2.Secularism as a basic principle of the future Europe, ensuring non-interference of religious structures into state politics.

3.Measures and policies that ensure real democracy where both women and men are sharing the power to make decisions and priorities in their own names.

4.Measures and policies that ensure that women and men are enjoying equal rights to secure work, reliable employment and fair salaries for similar work; where priorities are given to social security and protection, to education, health and culture, opening the possibility for both women and men to reconcile personal, family and professional life.

5.Measures and policies that guarantee free movement of persons and acknowledge the full citizenship of all those living in the European territory and giving the right to asylum to victims of sexual violence.

6.Measures, policies and EU legislation harmonized on most progressive level to ensure the implementation of women’s right including the right to her own body and sexual orientation, the right to free abortion and the recognition of men’s violence against women as a fundamental social problem.

7.Measures and policies towards reduction of military expenditure and elimination of all weapons of mass destruction; closing of NATO military bases in Europe, dissolution of NATO and withdrawal of troops from Iraq and Afghanistan; re-organisation of military structures into civilian units for humanitarian help and ensuring political commitment against any aggression and oppression of other peoples and countries; measures that will lead Europe to become a global driving engine promoting action peace and human security for both women and men worldwide.

Only such visionary political framework can promote a Europe free of violence and free of violence against women, where we can not only demand but enjoy our rights.

For this European Feminist Initiative is going to support:
All candidates, women and men who stand the test of our political feminist demands and who dare think and act alternatively, for the sake of humanity and human lives in Europe and globally.

Parties and lists whose programs are in alignment with our propositions, demands and vision for a better Europe and who give space to feminist candidates in an eligible position on their lists.

Women´s organising on feminist bases for the elections in the forms they choose, according to own context in their different countries in EU.

We turn to all citizens in Europe to go to the polls in June and vote for candidates, parties and lists who promote these demands.
We together can create Another Europe, a Europe of solidarity, peace and human security, a secular Europe of gender equality and human development!

wersja francuska

L’ EUROPE QUE NOUS VOULONS

Réalités de l’Europe
Les élections au Parlement Européen vont se dérouler en Juin 2009 dans les vingt sept pays de l’UE. L’Union Européenne se présente comme un projet dont la paix, la démocratie et les droits humains sont les valeurs dominantes. Est-ce la réalité que nous vivons? Comment analyser les politiques européennes aujourd’hui au regard des conséquences qu’elles ont dans la vie des 250 millions de femmes qui vivent dans les pays de l’UE? Dans quelle Europe souhaitons nous vivre? Quels représentants? Quelles représentantes souhaitons nous avoir au Parlement Européen et pour y soutenir quels choix politiques? Peut-on construire une société juste et égalitaire sans rupture avec les choix actuels d’une Europe capitaliste et patriarcale qui ont produit crise mondiale, précarité, chomage renforcement des intégrismes religieux et de la militarisation, en premier lieu au détriment des femmes.

Neo-libéralisme et régression sociale: double discrimination pour les femmes
Aujourd’hui l’ Europe est gouvernée par des politiques fondées sur des coupes sombres dans les services publics, la regression des droits des travailleurs et des avantages sociaux. Les principes du libre marché et de la concurrence sans frein ont aussi gangrené les systèmes de protection sociale, dans les pays européeens, au nom de l’efficacité et de la croissance économique. L’évaluation des coûts prime sur celle des besoins humains . Cela se traduit par une diminution de la protection sociale et une explosion dans ce secteur des emplois à temps partiel et précaires, le plus souvent occupés par des femmes, avec leurs conséquences sur les salaires, les conditions de travail et de vie. Le marché du travail a été restructuré autour de la disponibilité et la flexibilité des salarié-es. Les femmes sont de plus censées assurer le travail domestique non payé dans la sphère privée et prendre en charge les soins à la famille et aux personnes agées. La crise actuelle montre que c’est l’ensemble du système capitaliste qui est malade. Les politiques de l’Union Européenne visent à preserver ce sytème et non à le changer, elles ne s’attaquent pas aux racines du problème. Il faut noter que les gouverneurs des 27 banques centrales sont des hommes et que les sphères dirigeantes du monde financier sont composées d’hommes à 83%.

Militarisation et armement: en premier lieu au détriment de la vie des femmes
La politique de sécurité de l’UE s’appuie aujourd’hui sur une politique de securité commune (PESC) basée sur la défense militaire et l’armement.Cette politique crée des dispositifs supplémentaires et enjoint les Etats d’augmenter leurs budgets et leurs capacités d’intervention militaires. De plus, l’entrée des nouveaux Etats dans l’UE est désormais assortie de fortes pressions pour qu’ils rejoignent l’OTAN, ce qui ouvre la voie au renforcement de l’OTAN en Europe et de la militarisation de ce continent. Cette politique a pour contrepartie des coupes sombres dans les secteurs publics et sociaux au détriment de la majeure partie de la population, en en premier lieu au détriment de la vie et de la sécurité des femmes.

La “démocratie” sans la voix des femmes
L’UE s’est largement construite dans le silence des femmes. Bien que 75% des acteurs du processus démocratique, à l’échelle des différents pays, soient des hommes, que seules un tiers de femmes occupent des positions clé dans l’administration publique des 27 pays de l’Union et 31% ont les postes de juges à la cour suprême, ce silence n’est pas seulement dû à la faible présence des femmes dans les parlements nationaux et européen, mais surtout aussi à l’absence de politiques d’égalité des sexes et de lois contraignantes dans ce domaine. Il n’existe pas de politique européenne commune, basée sur les legislations les plus avancées en matière de protection des droits des femmes. C’est également là le signe de l’emprise des forces conservatrices sur le projet européen aux dépens des plus vulnérables. La démocratie en Europe n’est pas liée au respect et à l’application des droits humains ,en particulier les droits des femmes et ceux des groupes faibles et minoritaires. C’est plutôt une démocratie qui préserve les intérêts économiques de ceux qui détiennent le pouvoir. Appréhender les relations de pouvoir entre les hommes et les femmes et la question de la domination masculine comme une question politique reste aujourd’hui un défi. C’est pourtant une étape nécessaire dans l’édification d’une société reéllement démocratique.

Intrusion des religions dans les affaires de l’Etat et vie des femmes
Dans le même temps, les Eglises et les organisations religieuses interviennent de plus en plus directement dans la sphère publique. Elles se voient gratifiées d’un statut d’interlocuteur privilégié et on leur offre le champ libre pour engager leurs campagnes contre les droits fondamentaux des femmes. Cette évolution favorise l’intrusion croissante des religions dans la vie et la montée en puissance des intégrismes; elle est lourde de conséquences pour le droit des femmes à l’auto-détermination et au contrôle de leur propre corps.

Le traité constitutionnel européen: pour qui est cette Europe?
La politique de l’UE évolue de la prise en charge de l’Etat protecteur au contrôle de l’Etat policier, de la protection sociale collective, aux parcours et aux choix individuels, de l’éthique au retour à l’ordre moral , de la solidarité au rapport assistance/assistés , du désarmement à la militarisation .Cette évolution s’est accompagnée d’un cortège croissant de conflits, discriminations, segrégations, oppressions notamment à l’encontre des femmes. L’Union Européenne souffre aujourd’hui d’un processus de re-patriarcalisation Ce que les européens ne savent pas, c’est que les politiques économiques et de sécurité ont maintenant atteint un statut supra national et qu’elles sont appelées à être gravées dans un cadre constitutionnel.

Rejeté par les peuples de France et des Pays Bas en 2003, puis, sous sa forme modifiée par le peuple Irlandais en 2008, le projet de traité constitutionnel est porteur en matière de sécurité, d’une régression majeure vers une conception militaire et dominatrice de la sécurité. Cela affecte négativement les vies de millions de femmes et d’hommes en Europe mais neutralise également toute possibilité d’envisager une alternative plus ouverte en matière de politique étrangère.

Derrière les Résolutions sur l’égalité, qu’en est il en réalité pour les droits des femmes?
Dans ce contexte, les déclarations des responsables de l’Union sur les valeurs, la paix, l’égalité des sexes restent’une réthorique vide. En dépit de toutes les résolutions, recommandations et directives sur l’égalité des genres, en raison de l’absence de dispositions contraignantes pour les Etats, les politiques de l’Union contribuent dans les faits à renforcer la subordination des femmes et à ancrer l’idée que leur rôle principal est celui de mère et d’épouse. Les femmes en Europe sont confrontées à un sévère recul de leurs droits fondamentaux.

L’ Initiative Féministe Européenne-
Une voix pour une autre Europe

L’ Initiative Féministe Européenne, s’attache à donner un nouveau contenu aux mots démocratie, pouvoir, paix, sécurité, en dévoilant les structures de pouvoir qui régissent les relations entre hommes et femmes et constituent le vecteur le plus important de discrimination et d’oppression en lien avec le racisme, l’homophobie et les autres formes de discriminations liées à l’appartenance sociale, l’origine ethnique, le handicap ou l’âge.

L’ Initiative Féministe Européenne plaide pour une nouvelle conception de la démocratie: la capacité des hommes et des femmes à peser ensemble sur les décisions qui sont prises en leur nom, à permettre leur participation et leur droit de contrôle.. En d’autres termes, il s’agit d’évaluer la démocratie à l’aune de l’égalité entre les hommes et les femmes. Cela signifie accorder la priorité à des politiques qui donnent aux femmes et aux hommes droits et responsabilités égales, dans la sphère publique comme dans la sphère privée.

Les exigences des féministes d’Europe
Nous, femmes et hommes qui vivons en Europe, avons droit à une véritable paix qui soit plus que l’ absence de guerre dans nos foyers comme dans l’espace public et nous rendons nos élu-es européen-nes et les Institutions Européennes comptables des mesures prises pour atteindre cet objectif.
Nous avons droit à une juste redistribution des ressources qui permette aux femmes une meilleure vie, une vie dont elles soient véritablement partie prenante. Il est urgent d’ intégrer, à tous les niveaux, nos représentant-e-s et nos analyses féministes dans la construction de l’Europe pour qu’elles soient entendues. Les prochaines élections au Parlement Européen nous donnent l’occasion de soutenir et d’élire des député-es qui s’engageront pour:

1.L’égalité entre les hommes et les femmes comme principe fondateur de la construction de l’Europe, et des mesures qui traduisent concrètement cet engagement.

2.La laïcité comme principe de base de la future Europe, garantissant la non interférence de toute religion et de toute structure religieuse dans les affaires des Etats.

3.Une démocratie réelle dans laquelle les femmes et les hommes partagent le pouvoir d’intervenir sur les priorités d’action et les décisions qui sont prises en leur nom.

4.Le droit des femmes à un emploi garanti et stable à égalité de salaire pour un travail similaire, la priorité donnée à la protection sociale, à la santé, à l’éducation et à la culture et assurant la possibilité pour les hommes et les femmes de concilier vie professionnelle, vie personnelle et familiale.

5.La libre circulation des personnes et la pleine citoyenneté aux personnes qui vivent sur le territoire Européen ainsi que le droit d’asile pour les victimes de violences sexuelles.

6.L’harmonisation des droits des femmes sur la législation la plus avancée incluant le droit à disposer de son propre corps et la libre orientation sexuelle, le droit à l’avortement libre et gratuit et la reconnaissance des violences masculines à l’encontre des femmes comme un problème social majeur.

7.La réduction des dépenses militaires et l’élimination de toutes les armes de destruction massive. La fermeture des bases de l’Otan en Europe, la dissolution de cette structure et le retrait des troupes d’Irak et d’Afghanistan. La réorganisation des structures militaires en unités civiles d’aide humanitaire, l’engagement politique de l’Europe à renoncer à toute forme d’agression ou de contrainte à l’encontre d’un autre pays afin que l’Europe devienne une force décisive de promotion de la paix et de la sécurité, pour les hommes et les femmes, sur l’ensemble de la planète.

Seule cette perspective politique peut promouvoir une Europe sans violence et sans violence contre les femmes, une Europe où nous ne serons enfin plus en situation d’exiger nos droits mais en situation d’en béneficier.

l’ Initiative Féministe Européenne appellera à soutenir

Tous les candidats, femmes et hommes qui se présentent sur la base de nos exigences politiques et qui ont le courage de proposer une véritable alternative à la construction européenne pour l’avenir de l’Europe et du monde.

Les Partis et les listes dont les programmes sont en accord avec nos propositions, nos exigences, notre conception d’une autre Europe et qui donnent sur leur listes des places aux féministes en position éligible.

Les femmes organisées sur des bases féministes, selon les formes de leur choix en fonction de leurs différents contextes dans les pays de l’Union.

Nous appelons toutes les citoyennes et tous les citoyens d’Europe à voter en juin et à porter leurs voix sur les candidat-es, partis et listes qui soutiennent ces exigences.

Ensemble nous pouvons construire une autre Europe, une Europe laïque et solidaire, une Europe de paix et de sécurité, une Europe basée sur l’égalité et le développement.


Propozycje Świecka Europa